Niekońcowy koniec.

Sześć miesięcy minęło... nawet nie mam pojęcia kiedy... Wiecie, przeraża mnie to, że życie mija tak szybko... No, ale dziś nie będzie moich filozoficznych rozważań. Miało być wiele zmian ostatecznie jest wiele i nie wiele. Pół roku to dużo czasu. Można się w takim okresie "doprowadzić do porządku", ale... Jest duże ale ponieważ... dopiero niedawno dotarło do mnie jak tu wszystko działa w przypadku mojej osoby. Dopiero teraz gdy zrobiło się ładnie i słonecznie i ciepło ruszyłam dupę. Wcześniejsze miesiące były tylko przymiarką do właściwej zmiany. Tera mam chęci, mam ochotę. Wstaję przed 5 i idę biegać. Po prostu mi się chce. Wcześniej nie potrafiłam tego zrobić bo zimno, bo spać się chce. Teraz mimo krótszego snu nie czuję zmęczenia. Te pól roku było dla mnie ważne. Wypracowałam sobie wiele nawyków, wiele się nauczyłam.
Więc czy coś się zmieniło? Niestety w moim wyglądzie niewiele. Nad morzem raczej w bikini paradować nie będę bo wstyd. W sierpniu u kuzynki na weselu będzie już lepiej.
Takie miałam wymiary:
talia: 67 cm
brzuch: 76 cm
biodra: 83 cm
udo lewe: 53 cm
udo prawe: 54 cm
A takie mam teraz:
talia: 63 cm
brzuch: 73 cm
biodra: 81 cm
udo lewe: 52 cm
udo prawe: 52 cm
Ważyłam coś ok 54 kg. Waga na dzień dzisiejszy pokazuje: 50,5 kg. Jeśli spadnie mi jeszcze 1,5 kg będę happy :D
Mam motywację. Na prawdę. Od 2 tygodni biegam. O dziwo- regularnie. Najlepsze są efekty - na początku mój bieg to była 1/3 trasy, reszta marsz. Teraz po niecałych 2 tygodniach biegnę praktycznie cały czas, zatrzymując się na 30 sekund aby złapać oddech. Nie czuję zmęczenia. Płuca "nie palą". Po wszystkim mam siły na więcej. Z powodu upałów biegam rano. Nie mam za dużo czasu - ok 40 min. I niestety w tym czasie przebiegam tylko ok 4 km. Pracuję w innej miejscowości. Do pracy jeżdżę z mamą. Aby mieć więcej ruchu samochód zostawiam u niej a sama truchtam sobie 2,5 km do pracy. Jeśli starczy mi czasu to również wracam tą samą drogą co daje 5 km szybszego spaceru dziennie. Po południu przy oglądaniu Grey's Anatomy w ruch idzie hula hop. W zależności od ilości oglądanych odcinków i moich chęci, kręcę albo 40 minut albo nawet 2 godziny. Staram się też codziennie spotkać się z Mel B i popracowań nad pośladkami i brzuchem. Wiem, że to ciągle za mało, ale wszystko małymi kroczkami. Mimo dwóch książek Ewki z żadnej nie skorzystałam. Ot tak jestem nieogarnięta i to się już nie zmieni :D
Nauczyłam się pić butelkę wody dziennie, 5 posiłków to już standard. Pozwalam sobie na kilka kostek czekolady czy loda, ale bez przesady. Wcześniej zabraniając sobie tego tylko potęgowałam chęć na coś słodkiego. Nauczyłam się bardziej dbać o swoje ciało. Po każdym prysznicu balsamuje je dzięki czemu moja skóra wygląda dużo lepiej. Nawet cellulit się troszkę zmniejszył. Dbam również o twarz czego wcześniej nie robiłam. Codziennie ją myję i nawilżam kremem bądź olejem.

Największa zmiana zaszła na mojej głowie. Pół roku temu miałam siano. Włosy były strasznie suche, łamały się na każdym kroku a końcówki były rozpięciorzone. Dzięki zapoznaniu się z właściwą pielęgnacją włosów siana nie ma, kudełki są mięciutkie i zdarza się kilka przypadków rozdwojonych końcówek. Nie wyobrażam sobie teraz tygodnia bez olejowania, maski czy odżywki. Jedyny problem do wyeliminowania to wypadanie.










Widzicie różnice :)?

Kolejny krok do lepszej wersji to wizyta u ortodonty. Zęby poleczone i tak, tak - będę mieć aparat. Wydatek ogromny, ale mam dość tego, że wstydzę się uśmiechnąć...

Ciągle jestem zbyt nieśmiała, ale już częściej gdzieś dzwonię czy odbieram telefon. Mniej się boję nieznajomych :D
Zmiany to powolny proces. Coś czuję, że do końca tego roku pokocham swoje ciało :) Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam :)

Dziękuje za miłe komentarze. Oficjalnie akcję kończę, lecz nieoficjalnie walczę dalej.

PS. Chyba przede wszystkim muszę ograniczyć czytanie waszych blogów bo mój zakupoholizm się zwiększa...A weszłam tylko po odżywkę...

Szybko i przyjemnie- Niezbędnik obserwatorów gwiazd

 Książkę Matthewa Quicka "Niezbędnik obserwatorów gwiazd" udało mi się wygrać na fb u Madzi :)


Przyszła w piątek, w niedzielę się za nią zabrałam :) Czyta się na prawdę szybko i przyjemnie. Ja czytałam dość wolno i po 3 godzinkach było po lekturze :) Wcześniej książki tego autora czyli "Poradnika pozytywnego myślenia" nie czytałam. Oglądałam film, który dla mnie był fantastyczny. Po filmie książka trafiła na moją czytelniczą listę i jestem pełna nadziei na to, że jest to dobra książka. Myślałam więc, że i Niezbędnik będzie wystrzelony w kosmos jednak, aż takiego wrażenia na mnie nie zrobił. Poznajemy Finleya, początek jego znajomości z Erin i zagubionego Russella - numer dwadzieścia jeden. Autor przedstawia nam ciekawą fabułę, otrzymujemy wątek miłosny i rozwijającą się przez większość część stron przyjaźń. Jednak postacie nie są zbyt dobrze dopracowane. Erin to dziewczyna ideał - piękna i kobieca a zarazem męska (jeśli wiedzie o co mi chodzi :D). Russell jest jaki jest aż tu pach- trochę zbyt szybko wszystko wraca do normy. Tylko Finley posiada zarys "prawdziwego człowieka" i jest bardziej "ludzki". W sumie to go polubiłam, utożsamiłam się z nim ponieważ też często nie potrafię powiedzieć tego co mam na myśli i milczę. Podsumowując - dostajemy ciekawą historię napisaną prostym językiem, mimo iż bez fajerwerków to polecam zapoznać się z nią kiedy będziecie mieć wolne popołudnie :)




Przy okazji- dziś przyszedł krem od Magdy z http://brokatwspreju.blogspot.com/ :) Jeśli jeszcze o tym nie wiedziecie na jej blogu trwa akcja charytatywna do której na prawdę warto się przyłączyć :)


Suplement diety L'biotica Włosy&Paznokcie

Zrobiło się ciepło, wyszło słoneczko a taka pogoda nie służy blogowaniu.Jednak mam teraz więcej zapału do ćwiczeń i do biegania :D hura!
Tabletek unikam jak tylko mogę. Nie ufam im. Chcą mi wyrządzić więcej szkód niż pomóc. Niestety przez to, że moje włosy mnie nie lubią i uciekają ode mnie zostałam zmuszona to wypróbowania jakiegoś specyfiku. Padło na tabletki  L'biota z polecenia mamy. Ona używa im stwierdziła, że paznokcie lepiej wyglądają i mniej włosów wypada.


Zakończyłam już 30 dniową kurację i w moim przypadku tak kolorowo nie jest. 
Dostępny jest w aptekach a cena to ok 24 zł.
Suplement znajduje się w kartonowym opakowaniu na którym znajdziemy wszystkie informacje.





 Tabletki nie są dość duże, łatwo je połknąć. Ale smaczne nie są. W smaku są po prostu bleee :D


A efekty ? Włosy dalej lecą, paznokcie ciągle wyglądają tak samo. Jedyny plus jaki zauważyłam to wzrost włosów. Nie mierzę ich, ale widać, że są dłuższe.

takie włosy miałam 2 miesiące temu
wybaczcie bardzo nieświeże włosy :P może tak tego na zdjęciu nie widać, ale proste sięgają mi prawie do łokcia :D

 Nie dostałam tego na czym najbardziej mi zależało - mniejsze wypadanie. Niemniej jednak tabletki wpłynęły na wzrost moich włosów, które od dawna "stały" w miejscu. Teraz zastanawiam się nad kupnem drugiego opakowania :)





Pocztówkowe hobby.

No wracam do blogosfery po weekendowej przerwie :D ale przerażacie mnie :D mam teraz tyle zaległości i ciągle lista się powiększa. Na początek się pochwalę bo okazji mam do tego mało :D raczej pechowiec ze mnie więc bardzo się ucieszyłam gdy wygrałam zestaw ma fanpagu mydlarni Lawendowy Zakątek.

mydełko cudnie pachnie, balsam z masłem shea również :D
 A teraz temat posta. Uwielbiam zbierać widokówki. Wiąże się to z tym, że uwielbiam podróżować, zwiedzać, oglądać. Cieszy mnie widok pobliskich gór mimo,iż oglądam je co jakiś czas. Nie ważne gdzie jestem, muszę mieć stamtąd pocztówkę. Nic innego się nie liczy :) Jest to kawałek wspomnień, które wylecą z głowy. Większość jest z miejsc z których byłam. Jest ich pewnie ponad 200. Zazwyczaj z jednego miejsca mam po 2,3 pocztówki, więc wyjdzie na to, że w wielu miejscach nie byłam. Niestety wszystko kosztuje ;/ Są i taki które otrzymałam od rodziny czy znajomych. Myślałam nad kupnem specjalnego albumu, ale są i mniejsze i większe i nie wszystkie by się zmieściły. Ulotki informacyjne też się liczą :D Mam nadzieję, że za niedługo będę mogła powiedzieć, iż mam już ponad 1000 takich "obrazków" :D A jak jest z Wami? Lubicie zbierać pocztówki czy są Wam raczej obojętne :)?

PS. Dzięki dziewczyny za pomoc z wyborem sukienki. Chyba jednak postawię na 2 i do tego w takim samym miętowym kolorze :D








Bardzo ładnie proszę- sukienkowe niezdecydowanie.



Moja prośba jest pewnie dość banalna no, ale jednak proszę :D W sierpniu wybieram się na wesele do kuzynki. Pierwszy raz w życiu chce wyglądać jak piękna kobieta :D I pojawia się problem kreacji. Chcę coś długiego- bo nigdy jeszcze długiej "odświętnej" sukni nie miałam. Muszę wybrać coś teraz bo chce iść do krawcowej, więc potrzebny jest czas na uszycie.Na poprawiny mam taką sukienkę:

Short Ivory Tube-tops Bridesmaid Dress, Junior Bridesmaid Dress, Fashion Prom Dress, Formal Bridesmaid Dresses, Wedding Party Dresses 2014
No prawie identyczną tylko z czerwonym paskiem.
 Mam tu kilka propozycji, które mi się podobają. Najbardziej 2 i 3. I teraz pytanie do Was. Jak myślicie która? I czy w ogóle może być coś takiego? A może Wy podacie mi jakiś pomysł :)?  Nie sugerujcie się kolorami bo nad tym jeszcze nie myślałam :D






https://www.etsy.com/shop/HappyBegins?ref=l2-shopheader-name
stąd wzięłam kiecki - ileż tam cudowności :)

Avon-Moroccan argan oil.

Ten kosmetyk mojego serca nie skradł. Dlaczego? Zapraszam na recenzję.


Olejek znajduje się w szklanej buteleczce z pompką o pojemności 30 ml. Ładne, elegancje opakowanie przez które widzimy zużycie kosmetyku. Buteleczka znajduje się w niebieskim pudełeczku. Prosty design przykuwa uwagę. Na kartoniku mamy informacje od producenta:
Odżywcza kuracja z marokańskim olejkiem arganowym do wszystkich rodzajów włosów.
Egzotyczna mieszanka zawierająca unikalny marokański olejek arganowy natychmiast nawilża włosy i dodaje im blasku. Odżywia i wygładza nawet bardzo suche, zniszczone włosy pozostawiając je miękkie, wzmocnione i miłe w dotyku. 
Sposób użycia: Nanieść produkt na dłonie i rozprowadzić równomiernie na wilgotnych lub wytartych ręcznikiem włosach. Układać jak zwykle.



 Olejek nie jest gęsty. Konsystencja jest dość wodnista, spływa z ręki. Kolor- jak na zdjęciu, żółtawy.


 Pachnie ładnie, niezbyt mocno jednak nie potrafię określić zapachu. Jest bardzo wydajne - stosuję już kilka miesięcy i nie dobiłam jeszcze do połowy.

Jak na kurację arganową olejek arganowy jakoś jest daleko w składzie
wybaczcie za nie odwrócone zdjęcie :D

I najważniejsze. Olejek zaczęłam stosować kiedy moje włosy były w opłakanym stanie. Strasznie rozdwojone końce, łamiące się i wysuszone włosy. Teraz jest o niebo lepiej. Nawet końcówki mam w miarę nawilżone. Ale... to nie zasługa tego "serum". Włosy doprowadziłam do porządku dzięki olejowaniu, maskom i odżywkom. Nie zauważyłam żadnego wpływu po tym kosmetyku na swoje włosy. Stosuje jedynie na końce, ale jest to straszny średniak. Może minimalnie nawilża, raczej nie zabezpiecza. Kupimy go u konsultantki za jakieś ok  15 zł. Jednak radzę Wam wydać pieniądze na coś bardziej skutecznego :)

Balea vs Balea

I weź tu się Czytelniku zastanawiaj o co chodzi :D A chodzi o dwa żele z Balei z limitowanej edycji :) Stwierdziłam, że napiszę o nich w jednym poście bo mają wiele wspólnego. A czy są jakieś różnice?


Na pierwszy ogień idzie żel pod prysznic Balea Melon Tango o iście soczystym zapachu arbuza. Na internetach znalazłam taki oto opis:
Edycja limitowana nowych żeli pod prysznic Balea o zapachu słodkiego Melona. Żel świetnie odpręża skórę każdego poranka. Melon dzięki swym właściwościom złuszczającym, odżywczym i zawartości dobroczynnego karotenu sprawia, że skóra jest optymalnie nawilżona i wygładzona. Konsystencja żelu jest lekka, wspaniale się rozprowadza i delikatnie otula ciało kremową pianką. Doskonale się spłukuje pozostawiając skórę miękką i nawilżoną. Po umyciu przyjemny zapach długo utrzymuje się na ciele.
  • Zapewnia skórze optymalną ochronę
  • Nie zawiera parabenów, laktozy i silikonów
  • Testowany jest dermatologicznie

Żel zamknięty jest w plastikowej butelce o pojemności 300 ml z zamknięciem typu klik. Szata graficzna przyciąga uwagę- cała butelka jest różowa a na przodzie widnieje soczysty arbuz. Jedynym minusem jest to, że nie widzimy zużycia.

Jeśli chodzi o skład to raczej nie polecam żelu wrażliwcom ze względu na SLS.

Konsystencja żelu jest  dość płynna, ale nie musimy się martwić, że spłynie nam z ręki.





A co z działaniem? Żel pięknie pachnie, tak słodko- idealny na obecną porę. Jest typem orzeźwiającym,więc przestałam go używać bezpośrednio przed snem. Rozbudza zmysły, chociaż nie do końca bym powiedziała, że to taki wierny zapach arbuza. W miarę dobrze się pieni i dobrze myje. Jeśli chodzi o nawilżenie to jako takiego nie zauważyłam, ale też nie wysusza. Mam dość delikatne ramiona na których mam czerwone krostki. Nie podrażnił mnie, choć oprócz ramion nie jestem wrażliwcem.  Dostaniemy go w Niemczech, na allegro i wielu internetowych sklepach. Ja swój kupiłam na targu i dałam 4 zł. Na internetach jest to cena ok 6 zł + koszty przesyłki. Podsumowując jest to pięknie pachnący żel, który dobrze myje za niewielką cenę.

Teraz czas na żel Pflege Dusche Feigen & Schokoladenduft o zapachu czekolady z figą. Tu zapewne opis byłby podobny :)





W drugim przypadku nie wiele się zmieniło. Żel otrzymujemy w plastikowej buteleczce z zamknięciem typu "klik".  Szata graficzna jest bardziej"smaczna" :D Nie wiem czemu ja tam widzę piankowe hamburgery :D
 
Skład:

Konsystencja jest taka sama jak u poprzednika, jedynie kolor bladszy 
 

Tak szczerze to używałam go nie wiedząc co to właściwie za zapach :D dopiero teraz pisząc recenzję jestem świadoma :D Dobrze myje, troszkę lepiej się pieni niż wersja różowa. Co to zapachu - również jest słodki, ale w zupełnie inny sposób. O ile arbuz jest orzeźwiający, ta wersja jest bardziej uspokajająca. Mogłabym siedzieć i wąchać, i wąchać i zjeść :D  Jedyną różnicą jest zapach i w tym pojedynku jak dla mnie wygrywa czekolada :D Oczywiście działanie mają takie same a gusta są różne :)



Aj i na koniec ważna informacja - niestety, ale zapach w obu przypadkach nie utrzymuje się na skórze ;/



A teraz wpis z bloga http://brokatwspreju.blogspot.com/

BLOGOWA AKCJA CHARYTATYWNA I WSPÓŁPRACA Z DROGERIĄ CYTRYNOWA! KUP I WSPOMÓŻ FUNDACJĘ "ZWIERZĘTA NICZYJE"



Witajcie,

dopiero co zrobiłam podsumowanie i zakończenie akcji z firmą Elfa Pharm Polska, a już przychodzę do Was z kolejną charytatywną współpracą :D. Nie wiem jak nam pójdzie tym razem bo jak niektórzy wiedzą w poniedziałek (26.05.2014) jadę do szpitala i nie wiem jak szybko wrócę na bloga po porodzie. Pierwsza akcja poszła szybko, ale z wysłaniem paczek trwało to około miesiąca. Jeżeli ktoś zaklepie sobie dzisiaj prezentowane fanty to będzie się musiał niestety uzbroić w cierpliwość, gdyż nie wiem jak prędko po cesarce będę na chodzie :(. Mam nadzieje, że to Was jednak nie zniechęci i że akcja z nowym sponsorem pójdzie równie gładko :). Z osobami, które zakupią fanty będę oczywiście w indywidualnym kontakcie :).


Produkty świetnie nadają się na licytację i bazarki, które chciałam robić na FP bloga niestety przez poród będę miała na to za mało czasu i musicie mi wybaczyć :(. Produkty będą z gotową ceną.

Nowym sponsorem jest...


DZIĘKUJEMY!


Co drogeria zaoferowała Wam w ramach charytatywnej współpracy?
Komplet 3 mini szamponów Batiste z serii Wild Party Trio 
w małej kosmetyczce:


Oliwkowy oraz rumiankowy kremik do rąk, Biolux
Naturalny krem do twarzy na dzień, Aloive
Zaklepane dla http://rubinowy-kot.blogspot.com/
Łagodzący kremy pod oczy, Sylveco
Zaklepane dla http://codziennosciczastekpiec.blogspot.com/
Glinki do twarzy (niebieska, żółta,różowa)
Cytrynowe mydło marsylskie
Woski Yankee Candle
Jeżeli nikt się nie zgłosi to ja biorę woski :)
I coś ode mnie. Jeżyk oczyszczający do twarzy :)
Zaklepane dla http://www.lukaszmakeup.blogspot.com/


REGULAMIN:
1. Organizatorem Blogowej Akcji Charytatywnej jest autorka bloga http://brokatwspreju.blogspot.com/.
2. Darczyńcą w/w fantów jest Drogeria Cytrynowa.
3. Do sprzedania posiadam kosmetyki, które ofiarowała Drogeria Cytrynowa: suche szampony Batiste, dwa kremiki do rąk, krem do twarzy, krem pod oczy, trzy glinki do twarzy, cytrynowe mydło oraz woski Yankee Candle. Ja, autorka bloga http://brokatwspreju.blogspot.com/, ofiarowałam na charytatywną sprzedaż tylko jeżyka oczyszczającego do twarzy.
4. Ceny produktów podane są na każdym zdjęciu w białej chmurce. Jest to kwota ostateczna już z wliczonymi kosztami przesyłki.
5. Pieniądze zebrane w czasie akcji trafią na konto Fundacji "Zwierzęta Niczyje" jako darowizna na cele statutowe Fundacji.
6. Cała darowizna będzie przeznaczona na leczenie oraz utrzymanie podopiecznych w/w Fundacji.
7. Jedna osoba może kupić więcej niż jeden kosmetyk. Cena się wtedy nie zmienia.
8. Paczki postaram się wysłać jak najszybciej, ale proszę mieć na uwadze mój poród. Wszystko się może przedłużyć.
9. Z każdą osobą, która kupi produkt, będę na bieżąco w kontakcie mailowym. Będę informowała o wszystkim (otrzymaniu przelewu, wysłaniu paczki itd.).
10. Po sprzedaży wszystkich fantów i wysłaniu wszystkich paczek nastąpi przelanie darowizny na konto w/w Fundacji oraz wpis z podsumowanie akcji. Tak jak to było z firmą Elfa Pharm Polska tutaj.
11. Dane Fundacji dla której zbieraj pieniądze: Fundacja "Zwierzęta Niczyje", nr konta 48 1020 1332 0000 1902 0840 1806, 16-400 Suwałki.
12. Po wysłaniu darowizny na konto w/w Fundacji przedstawiam publicznie potwierdzenie owej wpłaty. Tak jak to było z firmą Elfa Pharm Polska tutaj.
13. Z Fundacją możecie się również kontaktować bezpośrednio: zwierzeta.niczyje@gmail.com.
14. Po otrzymaniu paczki będę wdzięczna jak każda osoba prześlę mi na maila informację o dotarciu paczki.
15. Przypominam, iż zakup fantów nie zobowiązuje Was do pisania recenzji o produktach!
16. Wszelkie pytania, niejasności, wyjaśnienia, objaśnienia, ewentualnie zamówienia i tak dalej proszę kierować na adres brokatwspreju@gmail.com.
17. Przypominam po raz kolejny. Akcja jak i zakupy są całkowicie dobrowolne!
18. Wszelkie aktualizacje dotyczące akcji/sprzedaży będą zamieszczane w TYM właśnie wpisie.


BLOGI WSPIERAJĄCE AKCJĘ:
1. http://nuneczkatestuje.blogspot.com/
2. http://nkfn.pinger.pl/, czyli http://niekoffanaa.blogspot.com/
3. http://anissiax3.blogspot.com/
4. http://mela-beauty.blogspot.com/
zaczynam dopisywanie blogów :)
5. http://moj-kosmetyczny-punkt-widzenia.blogspot.com/
6. http://lakiernia-pulinki.blogspot.com/
7. http://kolorowyswiatmarzen.blogspot.com/
8. http://szaro--kolorowa.blogspot.com/
9. http://life-beauty-shopping.blogspot.com/
10. http://rubinowy-kot.blogspot.com/
11. http://egoistki.blogspot.com/
12. http://arcy-beauty.blogspot.com/
13. http://darmoszki.blogspot.com/
14. http://blondechemist.blogspot.com/
15. http://loveecosmetics.blogspot.com/
16. http://hidiamond.blogspot.com/
17. http://milosc-w-wersji-demo.blogspot.com/
18. http://modawedlugkasi.blogspot.com/
19. http://zaslepionawlosomaniactwem.blogspot.com/
20. http://mirabelka1993.blogspot.com/
21. http://www.aniczkowo.blogspot.com/
22. http://szminkawszpilkach.blogspot.com/
23. http://obiektywnespojrzenianaswiat.blogspot.com/, czyli http://nieidealniezidealnizowana.blogspot.com/
24. http://machinaczyta.wordpress.com/
25. http://kraniec-teczy.blogspot.com/
26. http://codziennosciczastekpiec.blogspot.com/
27. http://hairdryeer.blogspot.com/
28. http://mrozinka.blogspot.com/
29. http://probeczki-opinie.blogspot.com/
30. http://swiat-blanki.blogspot.com/
31. http://www.lukaszmakeup.blogspot.com/
32. http://rose-vanilla.blogspot.com/
33. http://www.inlillyseyes.blogspot.co.uk/
34. http://ty-tez-mozesz.blogspot.com/
35. http://blog-amelia-ami-2901.blogspot.com/
36. http://neciabloguje.blogspot.com/
37. http://zapiski-grafomanki.blogspot.com/
38. http://wlosynaemigracji.blogspot.com/
UDOSTĘPNIAJCIE!


Pozdrawiam, Magda


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Dziękuje, że mnie odwiedzasz. Piątka za komentarz! Jeśli masz jakieś uwagi pisz :) Cały czas się uczę i rozwijam :) To właśnie Wy jesteście moją motywacją :)
PS. Komentarze z linkami blogów bądź typu obserwujemy? będę pomijać :) Jeśli nie czytasz posta a jedynie oglądasz zdjęcia to komentarz sobie daruj :)

Gadułki

Get this commentators widget

Popularne posty