Wzięłabym się załamała, ale nie wypada.

Czasem zdarza się tak jak się zdarza. Nie koniec świata, ale załamanie może przyjść. Siadamy w kącie, ewentualnie na łóżku, przyjmujemy pozycję embrionalną, płaczemy i czekamy. Czekamy aż będzie lepiej, aż los się odmieni,uśmiechnie,rzygnie na nas tęczą. Pozostaje tylko nie wypowiedziane pytanie - czy warto czekać? Życie jest jedno a czasu mało. Ucieka z każdą sekundą. umieramy od chwili narodzin (ha! ale dziś ze mnie filozof). Jesteśmy stworzeniami wielbiącymi problemy. Nawet gdy ich brak muszą być. Inaczej nie potrafimy. Nie wmówisz mi, że jest inaczej. Zła pogoda - problem, zjadłam czekoladę-problem, za drogie spodnie-problem, krzywo na mnie spojrzał - problem. Problem to nasz taki ogon. Zawsze z nami. Czasem krótszy, czasem ciągnie się kilometrami. Pozbyć się go nie pozbędziemy, ale może warto ukrócić go do minimum? Ja chętnie spróbuję. Jestem gruszką - okej z tym za dużo nie zrobię. Nigdy nie posiądę pięknych zgrabnych nóg. mogę tylko dalej marzyć i przeklinać genetykę i pocieszać się myślą, że gdzieś tam jakaś kobieta marzy o wielkim tyłku jak mój. 
Utrata pracy - problem? Od dłuższego czasu narzekałam (tak, chyba mam to w kodzie genetycznym, gdzieś tam malutki genik narzekania), że nudzę się w tej pracy, wnerwia mnie większość zachowań innych i no źle mi. A jednak było mi dobrze - bez przemęczania, bez poznania co to prawdziwa praca, to mogłam zrobić coś na uczelnie, to wyjść gdzieś, wyjść wcześniej, bez problemu zrobić sobie dzień wolny. Jestem wygodnicka i najlepiej jak wszystko było by za darmo. Mało robienia, oczekiwania z kosmosu.  Tyle chciałam kupić, tyle zwiedzić i zobaczyć . Siedząc w biurze za minimalną krajową.  Codzienne narzekanie. Taka moja rzeczywistość. I nagle dziś słowa objawienia - niestety musimy się pożegnać. Powinnam rozpaczać. Być zła. Ciskać piorunami bezsilności. Tymczasem humor mam iście wyśmienity. Tak, brałam pod uwagę to, iż mogę być po prostu głupia. Z drugiej strony rozmyślałam nad tym czy nie dostałam sygnału, zielonego światełka - rób, działaj. spinaj dupsko! Muszę znaleźć pracę. I w końcu coś się może zmienić. Może być gorzej. Jednak - to będzie coś nowego, coś innego, zmiana otoczenia, nawyków, przyzwyczajeń, wyjście ze stagnacji. Jest to dziwne zwłaszcza w stosunku do mojej pesymistycznej osobowości, ale biorę to za dobry znak. Pierwszy chyba raz nie chcę się załamywać, chcę coś zrobić. Ba, nawet już zdążył wpaść mi pomysł na biznes. Biznes dość ryzykowny. Pomysł, który w pierwszej kolejności rodzi myśli - nie podołasz, nie darz rady, to nie dla Ciebie. 
Słyszałyście o pole dance? Nie?


Pole Dance to specyficzne połączenie tańca, sztuki, sportu i rekreacji ruchowej. Bywa określany również jako pole fitness, pole fit, pole acrobatics czy aerial pole. Zawiera w sobie wiele elementów z baletu, akrobatyki, gimnastyki i fitnessu. Dzięki tej unikalnej formie tańca możesz zwiększyć siłę, kształtować prawidłową postawę, poprawić koordynację ruchową i elastyczność ciała. Zajęcia tego typu wyzwalają adrenalinę oraz poprawiają kondycję, ponadto taniec ten doskonale rzeźbi sylwetkę oraz wzmacnia całe ciało, ze szczególnym naciskiem na siłę i wytrzymałość mięśniową.
Pole Dance jest to świetny sposób na spalanie zbędnych kalorii: początkujący podczas zajęć pole dance mogą spalić pomiędzy 290 a 400 kalorii na godzinę, a kursant na poziomie zaawansowanym nawet do 700 kalorii. Jest to także świetna zabawa . W miarę postępów, przekonasz się, że jesteś w stanie zrobić coraz więcej figur na rurze, cały czas zwiększając swoją siłę, kondycję i koordynację.
Dodatkowo forma tańca to świetny sposób na wyrażanie swoich emocji, jak również budowanie pewności siebie, dzięki rosnącej świadomości możliwości własnego ciała.


Nie ma czegoś takiego jeszcze w mojej okolicy. Jest w mieście oddalonym o 20 km. Więc konkurencji nie ma. Karnet 8 godzinny kosztuje 250 zł. Sporo prawda? A jednak są chętne. Wiem, że pakując się w takie przedsięwzięcie może mnie to przerosnąć. Znalezienie sali, wynajem, wyposażenie i poszukiwania klientek. Wpierw sama musiałabym przejść kurs instruktorski - czy podołałabym? Przy mojej kondycji, figurze, nastawieniu. Większa część mnie aż krzyczy - oczywiście, że NIE! A jednak malutka część wierzy w powodzenie tak nierealnego pomysłu. Tu pytanie do Was - co myślcie o takiej formie aktywności? Uczęszczacie? Skusiłybyście się? 

Ostatnia myśl tasiemcowego posta - minimalizuj problemy. Pamiętaj inni chętnie by się ich pozbyli - choroba, śmierć, powódź, pożar itp. Pewnie przy tym Twój problem wypada blado, a i tak szukasz więcej. Warto czasem powiedzieć sobie trudno. Może Twój problem to znak. Może masz szansę być człowiekiem szczęśliwym, ale nie chcesz.  Oczywiście nie sugeruję, że mamy sobie poprawiać humor nieszczęściem innych. Brońcie wszystkie wspaniałości tego świata. Ale przystań czasem i zastanów się - po co mi tyle problemów? Potrzebuję ich? Pora ukrócić ten ogon? Pozbieram się? Jeśli chcesz szanse są spore. Rzuć wyzwanie światu/losowi/ życiu/siłom nieczystym i uśmiechnij się.

Tak patrzę, że wyszedł mi post o niczym. No trudno ;)

Post ten powstał zupełnie spontanicznie, w jednej chwili, gdy poinformowano mnie, że jestem zwolniona. Ot przykład tego, że na kreatywność wpłynąć może wszystko. / nie wiem jakiego czasu użyć dlatego przeszły miesza się z teraźniejszym, jakby nie patrzeć jeszcze przez jakieś 3 tygodnie pracę mam/

6 komentarzy:

  1. powodzenia trzymam kciuki kto nie ryzykuje nie oglada zysków!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie tak :) i dziękuję :)

      Usuń
  2. Nie wiem co Ci napisać, bardzo mi przykro z powodu utraty bezpiecznego miejsca. Z drugiej strony ogromnie podoba mi się Twoje podejście. W takich sytuacjach warto rzeczywiście pomyśleć, że i tak jesteśmy w życiu szczęściarzami bo nie nosimy burki, a nasze brzuchy nie głodują. :)
    Z drugiej strony ja często jak mam jakieś problemy, sytuacji nie komfortowe, boję się nowych rzeczy to powtarzam sobie bądź jak Maria z Dragon Age, nie jak Marysia z Radomia :D Ta z Dragon Age miałaby w dupie strach :D Pamiętaj, że w głębi duszy jesteś elfim magiem, cokolwiek by się nie działo, dasz radę ! (nie wierzę, że napisałam to publicznie, ale wiem że Ty akurat zrozumiesz) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. łahaha you made my day :D jesteś absolutnie genialna :D nawet nie próbowałam a to bardzo dobre podejście :D i tak, rozumiem bardzo dobrze :D

      Usuń
  3. Dobrze, że podeszłaś do utraty pracy tak, a nie inaczej. Tak musiało być, czasem los decyduje za nas, gdy nie możemy się zdecydować i uwierz mi, że to wychodzi zazwyczaj na dobre ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pierwszy raz u mnie takie podejście, więc skorzystam i zobaczę co mi los zafundował :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Dziękuje, że mnie odwiedzasz. Piątka za komentarz! Jeśli masz jakieś uwagi pisz :) Cały czas się uczę i rozwijam :) To właśnie Wy jesteście moją motywacją :)
PS. Komentarze z linkami blogów bądź typu obserwujemy? będę pomijać :) Jeśli nie czytasz posta a jedynie oglądasz zdjęcia to komentarz sobie daruj :)

Gadułki

Get this commentators widget

Popularne posty