Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włosowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włosowo. Pokaż wszystkie posty

Loton, Spa&Beauty, Oil Therapy, Olejek macadamia do ciała i włosów

Po poprzednim poście pora na coś lżejszego. Niestety raczej mój plan regularnego blogowania nie wypali ponieważ zamierzam się skupić na moim małym-wielkim marzeniu. Napiszę o nim więcej gdy się uda :) Pochłonie to sporo mojego czasu gdyż muszę się uczyć i jak najszybciej znaleźć pracę :D Obiecuję będę się starać :) 


Olejek tak jak i inne z tej serii znajduje się w przyciemnianej i plastikowej buteleczce o pojemności 125 ml zakończonej pompką. Jeśli chodzi stronę estetyczną i wizualną to idealnym słowem do jej opisania jest prostota. Koniec końców kosmetyk ma działać a nie wyglądać. 



Ma przyjemny zapach, który niestety na skórze za długo się nie utrzymuje. Jak radzi porducent używałam go i na ciało i do włosów. Niestety, ale jeśli chodzi o ciało to mi dawał średnie nawilżenie. Wsmarowywałam go po kapieli a rano skóra była sucha. Jest to też niestety  dość nieekonomiczny sposób. Jeśli chodzi o olejowanie włosów sprawa wygląda lepiej. Zazwyczaj nakładałam go na kilka godzin na długość. Włosy były miękkie i odżywione, niestety beż efektu wow.  


Sposób użycia i skład:



U mnie sprawdził się średnio czyli tak samo jak olejek kokosowy jednak myslę, że wart jest wypróbowania bo każda z nas jest inna i ma inne potrzeby :) Znajdziemy go w Biedronce, Rossmannie i drogeriach w cenie ok 13-14 zł. 

Loton Spa & Beauty, Oil Therapy Coconut Oil

Tego posta pisałam chyba z tydzień. Mam jakiś zanik umysłowy i słowny :D Będzie krótko i na temat. Zapraszam :D

Coconut Oil z serii Spa & Beauty przeznaczony jest do bezpośredniego stosowania na włosy oraz ciało. Olej kokosowy wnika w struktury włosów chroniąc je przed utratą wody i protein, dzięki czemu stają się one miękkie, lśniące i mocne. Wcierany w skórę głowy poprawia jej ukrwienie i wzmacnia cebulki włosowe. Stosowany na ciało nawilża i wygładza skórę. Obecne w oleju kokosowym naturalne antyoksydanty zwalczają wolne rodniki, spowalniają procesy starzenia skóry i sprawiają że staje się ona jędrna i elastyczna.


Olej znajduje się w plastikowej przyciemnianej buteleczce o pojemności 125 ml zakończonej pompką.Pompka się nie zacina i możemy dozować odpowiadającą nam ilość kosmetyku. Butelka jest przeźroczysta, więc nie ma problemu z kontrolą zużycia.  Szata graficzna jest bardzo prosta i wzroku nie przyciąga. Cóż, ważne to co w środku.


Konsystencja jest dość leista toteż zalecam wzmożoną uwagę coby Wam przez palce nie przeciekło :D Można go używać do ciała bądź włosów przy czym ja częściej używałam go w opcji numer 2. Niestety, ale jeśli chodzi o nawilżenie ciała radzi sobie średnio. Stosowałam go po kąpieli a rano skóra na nawilżoną nie wyglądała. Lepiej to wyglądało w przypadku włosów. Niemniej jednak pomimo tego, że po nałożeniu go ( trzymałam zazwyczaj 3-4 h pod ręcznikiem) włosy były miękkie i odżywione brakowało mi efektu wow. Taki efekt uzyskałam stosując olej kokosowy z innej firmy. Zmywa się łatwo, babydream daje radę. Dużym plusem na pewno jest zapach. Nie wiem dlaczego, ale mi przypomina gumę balonową nie kokosa :D 


Skład :
Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Parfum, Tocopheryl Acetate.


Podsumowując olej nawilża i zmiękcza włosy jednak w moim przypadku to za mało. 

Obecnie oleje są na promocji w Biedronce za 8,79. Znajdziemy je również w Rossmanie. Do oleju kokosowego z tej serii już nie wrócę, ale może u Was sprawdzi się lepiej :)



Aktywator wzrostu - ściema czy aktywacja?

Ostatnio był rosyjski bubelek, więc dziś dla odmiany produkt, który polubiłam :)



Włosy osłabione?  Tak to moje. Zanim przejdę do konfrontacji z obietnicami kilka słów o opakowaniu. Genialne. Taka zakręcana saszetka jest bardzo wygodna w użyciu.  Spokojnie możemy z niej korzystać mając mokre ręce jednak produkt jest dość wodnisty, więc trzeba uważać, aby go nie przelać. Ja uważałam i nic mi się nie wylewało a takie opakowanie zajmuje mało miejsca i pozwala wydobyć produkt do ostatniej kropelki.


Pierwszym wielgachnym plusem tego szamponu jest zapach - delikatny, nienachalny, kojący zmysły. Drugim to dobre oczyszczanie. Nieźle radzi sobie z olejami. Nie spodziewałam się, że będzie się tak pienił. Tego typu produkty zazwyczaj się nie pieniły w ogóle. W tym przypadku jest inaczej co przedkłada się na wydajność. 100 ml starczyło mi na jakieś półtora miesiąca. Oczywiście mam dość liche i cienkie włosy , więc nie potrzebowałam wielkich ilości. Obietnice?  Nie wszystkie spełnione.
- zapobiega wypadaniu - ciężka sprawa. Włosy lecą mi ciągle, nieprzerwanie już od dłuższego czasu. Jednak teraz jest ich mniej w odpływie, a to już coś. Nie zapobiega, ale w jakimś stopniu ogranicza.
- przywraca miękkość - od czasu złożonej pielęgnacji mam miękkie włosy i problem łamliwości już mnie nie dotyczy jednak po tym szamponie włosy są dość "sztywne" , więc polecam użycie odżywki
- ułatwia rozczesywanie - nigdy nie miałam z tym problemów odkąd  włosie zmieniło się ze zdrowego i grubego w to co mam teraz, więc na ten temat się nie wypowiem
- stymulacja wzrostu - najważniejsza kwestia. Moje włosy nie rosną albo robią to na poziomie minimalnym. Sytuacja zmieniła się po Serum na porost. Ale serum nie używałam już od paru miesięcy. Myślałam, że przez ten czas będę mieć zastój, ale nie! Włosy rosną na tyle, że mogę to zauważyć a to już coś. Oznacza to, że szampon musiał się do tego przyczynić.


Skład kusi. I to właśnie ten skład ma moc przyśpieszania porostu :) Jak dla mnie to produkt do którego wrócę na pewno. Znajdziemy go w wielu sklepach internetowych za śmieszną cenę ok 5 zł. Do tego teraz na Skarbach Syberii jest w promocji za 3,54 zł. Nic tylko kupować :)

L'oreal Paris Arginine Resist X3

Dziś po niedzielnym obiadku zapraszam na krótką recenzję :D Na tapetę bierzemy drogeryjny szampon ELSEVE Arginine Resist x3 light. Uff długa nazwa :D



Szampon zwrócił moją uwagę ze względu na brak sls w składzie i oczywiście obietnice producenta. 



Kuszące czyż nie? Opakowanie nie należy to szczególnie zwracających uwagę. Zwykła plastikowa butelka o pojemności 400 ml.Zamknięcie wygląda na uciążliwe,ale nie ma z nim żadnych problemów. 



Dla zainteresowanych skład 


Jak z działaniem? Totalny przeciętniak. Dobrze myje jednak nie przedłuża świeżości włosów. Po dwóch dniach muszę umyć głowę. Włosy nie stały się mocniejsze. Wypadają dalej czyli mogę stwierdzić, że nie wpadają przez łamliwość :D Ma ładnych, niezbyt nachalny zapach, który przez chwilę utrzymuje się na włosach. Nie plącze ich i nie wysusza. Raz użyłam go solo bez żadnej odżywki i dał radę. 
Szampon jest ogólnie dostępny w drogeriach, supermarketach i za pewne na internetach. Cena to ok 13-14 zł. Jak na moje cienkie włosy jest bardzo wydajny i kiedy go już zużyję ( pewnie za jakieś 2 miesiące) nie mam zamiaru do niego wracać.

Aktywne serum na porost włosów od babci Agafii.

Przespałam 11 godzin... idzie zima :D Albo być może to dlatego, że 21 lat minęło...Czuje się staro :<
Więc żeby poprawić sobie humor na urodziny zażyczyłam sobie kino. Wielka 6 - polecam. Zabawny, wzruszający film animowany :D W Empiku dojrzałam światowy bestseller Zniszcz ten dziennik, już leży na biurku i czeka aż go zniszczę :D

Po krótkiej prywacie zapraszam na recenzję. 

Moje włosy są  problematyczne, jak dla mnie bardzo. Cienkie, wypadające i nie rosnące. Zupełnie jakby ktoś rzucił na nie paskudny urok. Od kilku dobrych miesięcy nie zauważyłam żadnego przyrostu.  I nagle bum! Nawet M stwierdził : "włosy Ci urosły". Wystarczył miesiąc, aby wzrost był widoczny. Wow. A wszystko przez jedną, małą, niepozorną buteleczkę. Oto gwiazda dzisiejszej recenzji:

Serum znajduje się w małej plastikowej buteleczce z atomizerem. Prostota i wygodna. Duży plus. 



Psikajdło się nie zacina, działa perfekcyjnie. Sposób użycia jest bajecznie prosty - po umyciu i wyschnięciu włosów rozpryskujemy serum na skalp. Później masaż i voila.



Zerknijcie na ten skład. Miodzio :) Zero chemii, sama natura.


A jak z obietnicami? Jest dobrze i nie dobrze. Co do zapobiegania wypadaniu - no niestety nie u mnie. Włosie dalej leci. Jednak w nazwie jest serum na POROST włosów i o na tym mi głównie zależało. W tym wypadku wszystko "działa jak należy". Na prawdę po miesiącu efekt jest widoczny. Nie mierzę włosów, więc tym bardziej dostrzec ten przyrost to ogromne szczęście. Wielkim plusem jest też zapach serum - jak dla mnie pachnie cytrusami :) Myje głowę mniej więcej co 2 dni, więc serum stosuję 3 razy w tygodniu. Moja mama również z niego korzysta i jest równie zadowolona :)



Czy kupię ponownie? Oczywiście. Chociaż za pewne nie nastąpi to szybko ponieważ serum jest dość wydajne. Znajdziecie je w sklepie internetowym Skarby Syberii za 24,90 zł :) Na promocji kosztuje nawet 15 zł :)


I teraz najmilsza część dnia. Prawie niespodziewanie otrzymałam dziś paczkę. Jej zawartość jest cudowna. Wszystko było pięknie zapakowane (a jak solidnie!). Nie wyobrażacie sobie jaki banan zagościł na mojej twarzy :D Joko jest taka Arcy, że sprawiła mi cudowną paczuszkę urodzinową. Najlepsza z tego wszystkiego jest karta ( może w przyszłym roku skrzaty się wyrobią :D?). Wybacz Moja Droga musiałam się pochwalić :D (zdjęcia robione telefonem, są tragiczne :D)



Alterra szampon kofeinowy.

Tamtararatatam tam :D w końcu coś skrobię. Tego szamponu używam już jakiś czas i z chęcią podzielę się wrażeniami :)


Dlaczego się skusiłam? Przede wszystkim skład - nie zawiera SLS. No i po drugie obietnice producenta - włosy miały być wyraźnie mocniejsze. 


Opakowanie to zwykła plastikowa butelka z zamykaniem na klik. Jest dość poręczne i nie miałam z nim problemu. Znajdziemy tu wszystkie potrzebne informacje - opis producenta, skład, sposób użycia, datę przydatności. Etykiety są trwałe i nie schodzą pomimo bombardowania wodą. 

Szampon jest przeźroczysty, dość lejący, ale nie "ucieka" przez palce. Dobrze się pieni i jest dość wydajny. Ładnie pachnie :D Myję nim głowę co 2-3 dni od jakiś przynajmniej dwóch miesięcy i jeszcze się nie skończył. Oczywiście mam świadomość, że to dlatego, iż włosów mam tyle co kot napłakał.  Plusem jest to, że po umyciu włosy są gładkie, nie plącze ich i pokusiłąbym się o stwierdzenie, że od czasu do  czasu można zrezygnować z odżywki. Minusy? Gdzie pokrycie obietnic? Włosy nadal mam cienkie, osłabione, wypadające. Wiem, że bardzo narzekam no, ale kurcze. Raczę je olejami, maskami i nic. Zero podziękowania w postaci choćby mniejszej ilości włosów wyciąganych z odpływu. Skoro kofeinowy to i jakieś pobudzenie powinno być, wzrost, tak? No rosnąc też nie chcą i przyrostu nie widzę. Trochę to takie rozczarowywujące. Nie wiem czego ja oczekuję od produktu, który trzymam na głowie dwie minuty :D Przyczepię się jeszcze do jednaj rzeczy. Nazwa. Szampon kofeinowy. A kofeina dopiero na 7 miejscu w składzie.



Skład:



Moje włosowe zbiory.

Mamy październik! Idą święta :D Markety coraz bardziej mnie rozbrajają :D 
Wiem, że w porównaniu do Was to mam mało kosmetyków :D Jednak powoli wprowadzam zasadę - najpierw zużyj potem kup. Moje włosy ogólnie w złej kondycji nie są. Są mięciutkie i tylko od czasu do czasu zauważę rozdwajające się końcówki. Niestety wypadają w ilościach hurtowych ( trycholog stwierdził, że skalp jest ok i skoro mam badania i hormony ok, nie mam stresów to może mi tylko zaproponować szampon i tonik przeciw wypadaniu), są cienkie i znowu nie widzę żadnego przyrostu. Tak sobie pomyślałam, że może używam nieodpowiednich kosmetyków. Dlatego dziś Wam je pokaże i sami ocenicie :)


SZAMPONY:

Obecnie używam trzech. Najczęściej jest to kofeinowa Alterra za zmianę z szamponem na łopianowym propolisie. Łopianowy męczę już kilka długich miesięcy i znudził mi się dawno temu, więc wracam do niego tylko czasem.  Oba przeciw wypadaniu. Oba nieskuteczne. Do oczyszczania co 2 tygodnie Timotei zwiększający objętość.

ODŻYWKI:


nie mam pojęcia jak to się stało, że zdjęcie wyszło takie rozmazane :O
 Po umyciu na zmianę idzie albo Alterra bądź któryś z Garnierów.  Zależy czy myję głowę w domu czy u M. Jeden Garnier tu drugi tam :D O Timoteiu już w sumie zapomniałam i stoi nieużywany. po myciu na długość idzie któraś Nivea przy czym sytuacja jest taka sama jak w przypadku Garnierów. Mam tylko jedną odżywkę BS i jest to Nivea o której możecie poczytać TU.

MASKI:

Biovaxa stosuję od niedawna. O drożdżowej masce pisałam TU.  Na Isanę często nakładam oleje, a Kallos to świetna dawka protein.

OLEJE:

Pierwszy z lewej olej to arganowy. Ostatnimi czasy chyba częściej ląduje na twarz niż na włosy. Lubię też nałożyć go na skalp. Olej z korzenia łopianu to moja nowość i makładam go tylko na skalp. Alterra to nie Alterra. Wlałam do buteleczki po niej resztki oleju z avocado, z pestek moreli i ze słodkich migdałów. Rossmanowi olejek bardzo lubię, więc w najbliżej okazji kupię go ponownie. Sesy jeszcze nie używałam. Dumnie czeka na swój wielki debiut.

OCHRONA:

Na końcówki nakładam Olejek z Avonu  bo muszę go w końcu zużyć. Na zdjęciu zabrakło jedwabiu CHI i z GP. Jeden akurat w trakcie zdjęć się zawieruszył a drugi się skończył ;/

Oczywiście mam sporą zakupową listę i żadnych funduszy, ale co polecacie na biedne, cienkie włosięta? 

Słodkie zakończenie :D

jadając takie kolacje na pewno szybko schudnę :D

Wielkie nic czyli Merz Special.

Kupiłam z polecenia. Bo pomogło mówili. No cóż... Mogę to podsumować tak - przy ostatnim myciu wypadło mi chyba ok 200 włosów...Samym myciu.. a gdzie czesanie? To już wiecie, że recenzja pochlebna nie będzie...

Suplement kupimy w aptece bądź w internecie. I tu lepiej dobrze poszukać no ja w swojej aptece dałam 58 zł kiedy w tym czasie w SuperPharmie była promocja i cena wynosiła 35 zł... Mądry Polak po szkodzie :)

Za taką cenę otrzymujemy nieduże kartonowe pudełeczko na którym znajdują się wszystkie potrzebne informacje od składu, daty ważności po sposób użycia i obietnice producenta. Skóra promienna się nie zrobiła, wygląda tak sobie. Już dawno zapomniałam co to gęste włosy. Paznokcie mam dość mocne bez wspomagaczy, więc w tym temacie również bez zmian.
Pudełeczko kryje małą szklaną buteleczkę. Wygląda ona jak najbardziej "aptekarsko lekarsko". Pewnbie przez tą biel. Na buteleczce mamy powielony skład.

Tabletki nie są duże. Łatwo możemy je połknąć. Przyjmowałam grzecznie po 2 tabletki dziennie przez miesiąc. Po cichu liczyłam na mały cud bądź chociaż jakąś poprawę. No i jak to mówią - nadzieja matką głupich. Poprawy nie było, cudu tym bardziej.  Nie zauważyłam żadnego działania. No cóż... Smuteczek... Jedynie co mogę napisać to nie polecam.

Mam ogromną prośbę. Jeśli czytasz tego posta to proszę kliknij  W TEN LINK. Nawet nie wiesz jak mi pomożesz.

Odbudowująca odżywka w sprayu Nivea long repair.

Coś mi ostatnio blogowanie nie wychodzi ;/ z założenia miałam pisać posty co dwa dni a tu coś się pokazuje co 4-5 dni ;/ Wszystko przez to, że w końcu regularnie ćwiczę i pilnuję tego by codziennie wieczorem zaliczyć godzinę spacerku. Ale to nie ważne bo dziś jest bardzo dobry dzień. :D Ostatnio wygrałam bilety na spływ pontonowy na który wybieram się jutro. Na pewno pojawi się relacja. Dziś wygrałam bilety do czeskiego zoo, a właściwie safari. Tam wybieramy się w niedziele i też na pewno coś skrobnę o tym  miejscu. Ale największa i najradośniejsza wiadomość dnia - koteł zostaje u nas! A o co chodzi?  Dopiero co JOKO pisała o tym, że przygarnęła kotka. Ostro się żaliłam, że u mnie obecnie jeden maluszek też przebywa. Mama znalazła go w lesie. Taka mała bezbronna istotka. Serce zmiękło i zabrała ze sobą. Miał być góra jedną noc i tyle. Dałam ogłoszenia na fejsa, tablicę i nic. Miał iść do schroniska, ale dzięki Temu Jedynemu z góry kotów tam nie przyjmują. Co za schronisko... Minęły 4 dni i stało się! Pierwszy raz w życiu mama zmiękła na tyle,iż usłyszałam magiczne słowa : Kot zostaje. Łiiii :D Teraz w końcu mogę iść z nim do lekarza i kupić potrzebne fanty :D



No to teraz chyba pora na właściwą część posta :D Miałam napisać o zwykłej odżywce Nivea do spłukiwania, ale w ostatnim czasie pojawiło się tyle recenzji... Nie wiem czemu, ale odpuściłam :D Niemniej jednak już od ponad miesiąca labo trochę dłużej używam też jej siostry tyle, że bez spłukiwania.

 Skład:

Na składach się za bardzo nie znam, ale wysoko mamy keratynę i olej z pestek owoców tropikalnego drzewa Babassu. Szkodliwy i wysuszający alkohol jest praktycznie na końcu. 

Jeśli chodzi o opakowanie to widzę jeden minus- brak możliwości kontroli zużycia kosmetyku. Chociażpod światło co nieco widać i po ponad miesiącu dość obfitego pryskania mam jeszcze 2/3 opakowania. Psiakcz się nie zacina i ma dobry rozprysk :D Buteleczka jest dość poręczna

       
Polecam? Nie polecam? Wzmacnia włosy od nasady... Hmmm nie potwierdzę bo stosuję na długość. Rozdwojone końcówki są, ale nie jest to wielka armia jak kiedyś. Zapach jest no cóż... W przypadku spłukiwalnej odżywki zapach uwielbiam. Ten podoba mi się tylko w chwili rozprysku. Później już śmierdzi. Nie wiem czym, ale mi śmierdzi. Jest bardzo nieprzyjemny. Ale skoro dobrze zabezpiecza i chroni mogę to przeboleć, Problemów z rozczesywaniem zazwyczaj nie mam, więc i w tej kwestii nie wiem jak sobie radzi. Ogólnie jest to produkt dobry i co ważne ogólnodostępny. Znajdziemy ją w każdym Rossmanie. Cena to ok 18-19 zł.   






Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Dziękuje, że mnie odwiedzasz. Piątka za komentarz! Jeśli masz jakieś uwagi pisz :) Cały czas się uczę i rozwijam :) To właśnie Wy jesteście moją motywacją :)
PS. Komentarze z linkami blogów bądź typu obserwujemy? będę pomijać :) Jeśli nie czytasz posta a jedynie oglądasz zdjęcia to komentarz sobie daruj :)

Gadułki

Get this commentators widget

Popularne posty