Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowie. Pokaż wszystkie posty

Przygotuj się na lato z Kaylą Itsines!

Znane są nam ćwiczenia z  Ewą Chodawkowską czy Mel B. Kayla jest, wydaje mi się jeszcze średnio znana, ale to się chyba szybko zmienia. Ja sama dowiedziałam się o niej przypadkiem na instagramie. Młoda dziewczyna z Australii szybko zyskała rzeszę fanek. W sumie nie dziwię się. Efekty są jeszcze bardziej spektakularne niż przy Ewce :) 
Jeden zestaw treningowy zwiera ćwiczenia na 3 miesiące. Można go kupić na jej stronie choć jest to dość droga sprawa. Tak tylko szybko wspomnę, że warto przejrzeć chomika...
Ćwiczenia nie są super skomplikowane, ale dają w kość. Kayla sama sugeruje, że nie są dla 'świeżaków' tzn. jeśli obecnie się nie ruszasz i nie ćwiczysz zanim zaczniesz przed dwa tygodnie codziennie maszeruj/spaceruj przez godzinę. 



Ćwieczenia są podzielone na dni i tygodnie. Mamy rozpisane ile powtórzeń bądź ile czasu przeznaczyć na dane ćwiczenie. Dodatkowo każde ćwiczenie jest opisane krok po kroku, niestety bądź stety wszystko jest po angielsku :D Jest również poradnik żywieniowy .


Jak wygląda cały proces ćwiczeniowy? Jeden obwód trwa siedem minut. W ciągu tych 7 minut powtarzamy ćwiczenia tyle razy na ile straczy nam sił. Później minuta przerwy i przechodzimy do drugiego obwodu. Również siedem minut. Całość powtarzamy jeszcze raz. Nikt nas nie goni. Robimy w takim tępie na jakie nas stać.  Ogólnie same ćwiczenia bez przerw to (4x7) 28 minut. Tyle chyba każdy wygospodaruje :) Ćwiczenia mamy na poniedziałek, środę i piątek. W inne dni cardio. Ilość dni cario zależy od stopnia naszego zaawansowania tzn. czy jesteśmy w 2 tygodniu czy już w 12. 
Niektóre ćwiczenia wymagają ciężarków czy ławeczki. Ciężarki możecie zastąpić butelkami wody, ławeczkę krzesełkiem. Wszystko da się zamienić :) Zawsze można również wykonywać ćwiczenie 'na goło' :D  


Zawsze ćwiczenia mogą posłużyć jako leże dla kota :D Co do efektów. Ja wytrwałam do 9 tygodnia. Później już nie dawałam rady :D Do tego moja dieta raczej była pełna tego czego jeść nie powinnam... a pomimo tego efekty były widoczne tzn. pojawił się zarys mięśni brzucha i ogólna poprawa kondycyjna. Uwierzcie czuć, że człowiek jest silniejszy, Warto też pooglądać zdjęcia dziewczyn przed i po. 


Nie mam zdjęcia jak zaczynam niestety, ale bebech odstawał :D Na tym zdjęciu nic praktycznie nie widać bo jakość cóż jest jaka jest... także musicie wierzyć na słowo, że było lepiej :D

Szybkie fasolowe brownie.

Miałam się nie pojawiać a jednak stwierdziłam, że musze podzielić się z Wami tym przepisem :D Ciasto jest banalnie proste i bardzo szybkie :D

Potrzebujemy:



Zapomniałam o oleju do zdjęcia także tego... :D Kilka uwag - kakao ciemne, wiecie kakao a nie np. nesquik; masło orzechowe polecam z netto - pomimo tego, że ma olej palmowy (niestety) w składzie ma aż 92 % orzechów i kosztuje tylko 6,99 zł; w przepisie jest cukier brązowy jednak jak się niedawno dowiedziałam ma praktycznie taką samą kaloryczność i dwa razy większą cenę  od zwykłego cukru ( nie dajcie się złapać na fit bum jak ja, nie warto kupować cukier tylko ze względu na napis trzcinowy).

Czas na przepis :

1. Nastaw piekarnik na 180 stopni ( ja daję góra dół)

2. Płatki owsiane zmiksuj na proszek.


3. Odcedzoną fasolę zmiksuj na papkę.


4. Do fasoli wsyp płatki, cukier, proszek do pieczenia, dodaj olej i masło orzechowe. Wszystko dokładnie wymieszaj.


5. Powstałą papkę wsadź do wyłożonej papierem do pieczenia formy.


 6.Wsadź do piekarnika i piecz przez ( w przepisie jest 15 minut) 25 minut (ja tyle piekłam i było ok)



Smacznego :) Przepis pochodzi z książki gotuj z nami.


Markowe znaczy lepsze?

Żyję, żyję :D Moja aktywność trochę tu spadnie bo po 1 - tak mam lenia, po 2 - pracuję nad sobą, więc ze 2-3 godziny dziennie idą mi na ćwiczenia :D I dziś temat związany z ćwiczeniami. Zawsze byłam anty do markowych ubrań i butów bo nie rozumiałam jak za kawałek szmatki można dać tyle pieniędzy. Cóż... człowiek się zmienia, zaczyna mieć własne fundusze i pozwala sobie na "lepsze" dobro. Oczywiście ja nie zmieniłam się to tego stopnia i dalej nie wiem jak za koszulkę/spódnicę czy dres można dać 150 zł bądź więcej. Pewnie nie wiem bo mnie nie stać :D Pozwalam sobie na markową odzież, ale kupuję na wyprzedażach :D 
Subiektywnym okiem napiszę Wam czy do ćwiczeń potrzeba nikeów, adidasów czy reeboków czy wystarczą zwykłe dresy z chińczyka. 



Pierwsze zdjęcie to ten lepszy strój czyli stanik sportowy nike, spodenki adidas i buty nike. Koszt to odpowiednio 50,50 i 130 (tak orientacyjnie bo pamięć już szwankuje). Czyli tragedii nie ma. Da się znaleźć w przyzwoitej cenie. 
Drugie zdjęcie to strój zwykły stanik no name z kika za 25 zł, spodenki za jakieś 20 i buty (chyba z tesco) ceny już nie pamiętam, ale coś w granicach 30-40 zł. 
Cóż różnica zestawów to 230-85= 145 zł. Nie mało dla kogoś kto dużo nie zarabia a i jeszcze ma rachunki i opłaty. Ale wiecie z drugiej strony nie tak dużo. W cenie regularnej to i sam stanik nike czy adidasa jest w cenie 140 zł. 145 zł to nie dużo jeśli pod uwagę weźmiemy fakt, że zdrowie i komfort też są ważne, 


Spodenki adidasa dużo lepiej odprowadzają pot niż zwykłe dresy. Nie mam uczucia "wielkiego mokra", nie przylegają tak do ciała i lepiej wentylują. Na prawdę czuć różnicę. To samo tyczy się stanika sportowego. Ten "oryginalny" bardzo dobrze podtrzymuje mi biust i dzięki siateczce nie towarzyszy i uczucie dyskomfortu związanego z bardzo mokrymi plecami. Najlepszym przykładem lepszości stanika markowego jest czas przedokresowy U mnie w tym czasie biust zamienia się w dwa balony... :D Nie mogę podskakiwać, biegać i wykonywać zbyt gwałtownych ruchów bo boli. Kiedy zakładam stanik nike mogę bez obaw uprawiać wygibasy i nic nie skacze i nie boli :D Ale najważniejszą kwestią jest obuwie...



O stawy trzeba dbać. Nie odpowiednie obuwie tylko przyczyni się do ich "popsucia". W srebrnych butach ćwiczyłam sporo czasu, zawsze myślałam, że bolące kolana to wina ćwiczeń, Teraz gdy przerzuciłam się na nike już wiem, że nie do końca to była prawda.  Obecnie staram się ćwiczyć dwa razy dziennie i kolana nie dają już tak o sobie znać. Owszem przy ćwiczeniach mocno je obciążających bolą, ale już nie przy każdych i nie cały czas, Do tego są wytrzymałe i posłużą mi jeszcze sporo czasu,

Podsumowując - tak znaczy lepsze. Oczywiście w kwestii sportowej. Oczywiście to tylko moje zdanie, Korzystacie z wyprzedaży, nie musicie kupować od razu wszystkiego. Warto postawić na droższe, Zwróci Wam się po jakimś czasie i w zdrowych stawach i lepszym samopoczuciu.  

Bo najważniejszy jest dobry początek.

Jak to na święta bywa przesadziłam. Za dużo ciasta i słodkiego i wszystkiego. Smuteczek. Od jutra wracam do jedzonka z książki Ewki. Tyle do zrobienia a czasu coraz mniej.

Każdy z nas wie, że śniadanie to najważniejszy posiłek dnia. Dobre śniadanko gwarantuje dobry dzionek. :D Oto sposób na najprostsze i smaczniutkie śniadanko :

-3 łyżki płatków owsianych ( tylko wiecie lepiej górskich)
-łyżka miodu
-garstka płatków kukurydzianych (cornflejksy są dobre i do tego ponoć bezglutenowe :D)
-garstka orzechów (u mnie zazwyczaj fistaszki i orzechy włoskie)
-łyżeczka otrębów
-2 kostki gorzkiej czekolady (min 70% kakao)
-cynamon
-mleko


Płatki gotuję na wodzie 3 minutki. Daję do miseczki. Wsadzam w nie kostki czekolady, które pod wpływem ciepła fajnie się roztapiają. Wrzucam płatki kukurydziane i otręby i orzechy. Wlewam mleczko.  Dodaję miodu. Wrzucam cynamon ( "na oko"). W sumie większość wrzucam na oko :D Mieszamy, mieszamy i włala :D Bon appetit :D Możemy jeszcze dodać pokrojonego banana.  Po świątecznym obżarstwie takie śniadanko to dobra i oczyszczająca dawka energii :D


Co zamierzam jeść?

Tytuł nie przypadkowy, ponieważ zamierzam w moim przypadku pasuje bardziej niż będę. Dietetykiem nie jestem, ani specem żywieniowym. Jednak ćwicząc od dwóch miesięcy i nie widząc praktycznie żadnych efektów (poza jednym- mniej widoczny cellulit :D). Mimo próby regularnych posiłków, picia ok 2 litrów wody dziennie nic się nie rusza. Dlaczego? Podjadam. Każdego dnia a to wafelek, czekolada, ciasteczko. W gorsze dni lody z maca, pół opakowania wafelków. Nienawidzę swojej słabej woli. I tak padło postanowienie wizyty na siłowni. Tam ustalą mi dietę i plan treningu. Jednak zanim się tam wybiorę zrobiłam listę produktów, które jeść mogę. Inne są bardzo nie wstrzymane. Nie patrzyłam na kalorie, a na indeks glikemiczny i produkty bezglutenowe.I powiem Wam, że nie jest to tak mało produktów jakby się mogło wydawać. Oczywiście Ameryki nie odkryłam, ale o to czym chce się żywić:

-warzywa 
-owoce
-woda, herbata, zioła
-wafle ryżowe (zwykłe biedronkowe są ok)
-ryż brązowy
-jajka
-ryby ( nigdy nie jadłam ryb- nie lubię ich, ale co tam dam radę)
-mleko
-jogurt naturalny
-z mięsa ograniczę się do kurczaka 
-niestety płatki owsiane odpadają, zastąpię je płatkami jaglanymi
-orzechy, pestki dyni
-jeśli znajdę pieczywo z mąki bezglutenowej będzie świetnie, chociaż nie liczę na to :D

Dieta bezglutenowa przede wszystkim dotyczy osób chorych na celiakie. Jednak myślę, że każdy może z niej skorzystać w mniejszym bądź większym stopniu.

Celiakia (choroba trzewna) to trwająca całe życie immunologiczna choroba o podłożu genetycznym, charakteryzująca się nietolerancją glutenu, białka zapasowego zawartego w zbożach (pszenicy, życie, jęczmieniu, owsie*). Działający toksycznie gluten prowadzi do zaniku kosmków jelita cienkiego, maleńkich wypustek błony śluzowej, które zwiększają jego powierzchnię i są odpowiedzialne za wchłanianie składników odżywczych. W efekcie toksycznego działania glutenu wchłanianie pokarmu jest upośledzone, co prowadzi do wystąpienia różnorodnych objawów klinicznych. Jedyną metodą leczenia celiakii jest stosowanie przez całe życie ścisłej diety bezglutenowej.
http://www.celiakia.pl/produkty-dozwolone/ tu znajdziecie całą tabelę, co zawiera gluten a co nie.

Postaw na zamienniki

W końcu znalazłam chwilę na napisanie posta :) Nigdy bym nie pomyślała, że będzie mi brakować czasu :) Ale staram się trzymać tego aby ćwiczyć codziennie i spacerować :) Na początku przypominam o konkursie:



A także gorąco proszę do zagłosowania na mnie w konkursie Bakomy. Głosować możecie pod TYM LINKIEM. To zajmie tylko chwilę, a mnie bardzo uszczęśliwi :) 


na zachętę :)


No dobrze koniec reklam. Czas na właściwą treść :) Często korzystamy z zamienników. A bo oryginalny tusz do drukarki za drogi, a bo te buty mają kosmiczną cenę... Producenci próbują nam wmówić, że takie postępowanie jest złe, że ich produkt jest najlepszy. Jeśli korzystacie z zamiennika to znaczy z czegoś gorszego. A co jeśli taki zamiennik będzie dużo lepszy?  Zacznijmy od kuchni. 
*Owocowy jogurt najlepiej zamień na naturalny. Ale i na naturalny musisz uważać.

 Wyglądają tak samo prawda? A jednak jest spora różnica. Radzę jogurt naturalny zamienić na jogurt naturalny który nie posiada mleka w proszku. Jedyny jaki znalazłam to Danon w poręcznej buteleczce :)



*Soki, cole czy nawet wodę gazowaną zamień na wodę niegazowaną w ilości co najmniej 2 litów dziennie. *Jeśli tak jak ja uwielbiasz czekoladę to zamień ją chociaż na czekoladę gorzką z przynajmniej 70 % kakao.
* Białe pieczywo zamień na ciemne a i to ograniczaj.
*Ryż też zamień na ryż brązowy.
*Jesz muesli i uważasz, że zdrowo się odżywiasz? Niekoniecznie. To też spora dawka cukru. Dlatego zwykłe muesli zamień na chociażby musli z granatem i jagodą. Jest to póki co najlepsza wersja śniadaniowa jaką znalazłam i ogólnodostępna bo kupimy je w Biedronce za ok 6 zł.

zdjęcie ze strony producenta

A czy produkty kosmetyczne można podmienić? Pewnie! Niektóre nawet trzeba jak choćby pastę :
*Zwykłą pastę zamień na taką bez fluoru. Fluor jest zły i szkodliwy i fajnie, że jesteśmy coraz bardziej świadomi. Obecnie używam pasty z firmy Apis, ale i są bezfluorowe pasty z Ziaji czy rosyjskie pasty,  które możecie bez większego trudu zamówić w internecie.

*Wiem, że każda z nas ma inny stosunek do parafiny, ale ja osobiście radzę zamienić wszystkie kremy, balsamy, peelingi na bezparafinowe - duży wybór takich produktów jest na stronie http://skarbysyberii.pl/pl/
 
 Mogłabym tak wymieniać i wymieniać :) Napisze jeszcze tylko,że warto czasem poszukać zamienników dla produktów codziennego użytku :) Bo nie jesteśmy nawet świadomi, że może być coś lepszego czy zdrowszego :)

Czy warto?


Żeby się za coś zabrać potrzebujemy motywacji. Chcemy dowodów, iż to co będziemy robić przyniesie jakieś skutki, efekty. Jestem z siebie póki co dumna, ale śpieszę z wyjaśnieniem :D Nie jest to dużo, ale czasem GPS mi się wyłączał, albo nie włączał, ale ja zapomniałam w ogóle aplikacje uruchomić. Już od ponad miesiąca coś ze sobą robię. Poznaję co to znaczy być aktywnym fizycznie. Zawsze mój zapał do wszystkiego trwał góra dwa tygodnie. Teraz jest o niebo lepiej i z dnia nadzień zauważam, że ciągle mi mało :D To tego nie można doliczyć kalorii które traciłam w domu ćwicząc :) Chociaż te ćwiczenia to sporadycznie hula hop czy Mel B. Biegam 5 km. Mało, wiem. Ale wszystko powoli :) Jestem pewna, że Ty też możesz to robić jeśli jeszcze nie zaczęłaś. Pomyśl, że lato to Twój Nowy Rok. Jest ciepło, słonecznie. Idealny czas aby coś zrobić, zrobić coś ze sobą. Jeszcze do nie dawna miałam (w sumie nie do końca się tego wyzbyłam) brzydką cechę strasznej zazdrości. Ahh jakie ta dziewczyna ma piękne, zgrabne długie nogi! A ten brzuch! O ile nóg dłuższych niestety mieć nie będę to resztę mogę zmienić. Ty też możesz. Ale to proces bardzo długotrwały. Kiedyś łapałam zadyszkę nawet na schodach. Dziś tak te półtora kilometra przebiegnę powolutku bez zatrzymywania się. Mało, jednak nigdzie mi się nie śpieszy. Kondycję buduje się fazowo. Od tego tygodnia dodatkowo walczę w domu z Ewką. Wróciłam do niej i być może teraz wyrwał. Jednego dnia turbo wyzwanie drugiego total fitness. I powiem Wam, iż mimo, że pocę się jak prosię i niestety, ale muszę sobie czasem zrobić przerwę wcale nie czuję zmęczenia. Za to ta ogromna satysfakcja jest cudownym uczuciem :) I nie mów mi, że czasu brak. Godzina znajdzie się zawsze. Moją wymówką też był czas, więc teraz wstaję godzinę wcześniej (4.40) i pociskam :D Moim największym wrogiem jest jedzenie. Niestety nie jem tak jak powinnam aby osiągnąć jak najlepsze rezultaty. Za leniwa jestem za przygotowywanie posiłków, więc jem gotowce, znaczy to co mama ugotuje. I najważniejsze. Jeśli masz coś robić to po co? Jakie są moje efekty po miesiącu? Przyznam się, że się nie mierzyłam. Zrobię to kiedy sama zauważę ubytek cm.  Jednak brzuch jest już mniejszy, nie tak wydęty. Mój M stwierdził, że mięśnie zaczynają mi "wychodzić" bo pojawił się już ich lekki zarys. Jej! Mam mięśnie :D I co najbardziej póki co mi się podoba. Cellulit. Po miesiącu jest już ledwo widoczny. A na prawdę potrafił rzucić się już w oczy. Oczywiście są minusy, bolą mnie czasem kolana, po ćwiczeniach jestem cała morka i moje włosy też, niestety nie mam czasu myć głowy codziennie a nawet czasem co dwa dni bo mając do wyboru mycie labo spacer pójdę na spacer :D Taki ze mnie brudasek :D


Choćby i dla takich widoków warto biegać :) I nie raz widziałam pana bociana, pana zająca albo sarenki :D

To co Ci polecam to :

Butki do ćwiczeń czy biegania


Pas neoprenowy
Zawsze zakładam go na bieganie. Kiedy go zdejmuje dosłownie się z niego leje :D Brzuch jest cały mokry, ale jakoś tak ładniej i lepiej wygląda :D

No i przede wszystkim musisz mieć chęci :D Taki mały motywator:






To zdjęcia z Fb Ewy Chodakowskiej.
Czy warto? Poza efektami wizualnymi, które przyjdą z czasem najwięcej zyska na tym Twój organizm. Dbaj nie tylko o swój wygląd, ale i o swoje zdrowie. Zepnij poślady i się ruszaj :D!

Suplement diety L'biotica Włosy&Paznokcie

Zrobiło się ciepło, wyszło słoneczko a taka pogoda nie służy blogowaniu.Jednak mam teraz więcej zapału do ćwiczeń i do biegania :D hura!
Tabletek unikam jak tylko mogę. Nie ufam im. Chcą mi wyrządzić więcej szkód niż pomóc. Niestety przez to, że moje włosy mnie nie lubią i uciekają ode mnie zostałam zmuszona to wypróbowania jakiegoś specyfiku. Padło na tabletki  L'biota z polecenia mamy. Ona używa im stwierdziła, że paznokcie lepiej wyglądają i mniej włosów wypada.


Zakończyłam już 30 dniową kurację i w moim przypadku tak kolorowo nie jest. 
Dostępny jest w aptekach a cena to ok 24 zł.
Suplement znajduje się w kartonowym opakowaniu na którym znajdziemy wszystkie informacje.





 Tabletki nie są dość duże, łatwo je połknąć. Ale smaczne nie są. W smaku są po prostu bleee :D


A efekty ? Włosy dalej lecą, paznokcie ciągle wyglądają tak samo. Jedyny plus jaki zauważyłam to wzrost włosów. Nie mierzę ich, ale widać, że są dłuższe.

takie włosy miałam 2 miesiące temu
wybaczcie bardzo nieświeże włosy :P może tak tego na zdjęciu nie widać, ale proste sięgają mi prawie do łokcia :D

 Nie dostałam tego na czym najbardziej mi zależało - mniejsze wypadanie. Niemniej jednak tabletki wpłynęły na wzrost moich włosów, które od dawna "stały" w miejscu. Teraz zastanawiam się nad kupnem drugiego opakowania :)





Kilka przykazań zdrowego człowieka.

Za pewne post jakich wielu w blogosferze... Cóż może tytuł nie do końca trafny bo czasem człowiek jest chory sam z siebie czy może raczej w wyniku działania złego losu.. A może to genetyka? Dietetykiem ani specjalistą od żywienia nie jestem. Jednak po przeczytaniu książki "Zamień chemię na jedzenie" jestem bardziej świadomym konsumentem... Oj bardzo się to na mnie odbija... zrezygnowałam z wielu produktów, często w domu wypowiadam się na temat pożywienia i to chyba mój największy problem... Mam wrażenie, że moja rodzina jest mocno ograniczona. Gdy mówię, że to jest złe, tamto szkodliwe a to można zamienić domownicy na czele z moją rodzicielką wyśmiewają mnie i wtrącają swoje 3 grosze... Za każdym razem moje wypowiedzi są podsumowywane stwierdzeniem: "Wszędzie jest chemia! Czyli najlepiej nie jedz nic!". Mogłam bym przytaczać wiele ich powodów i jednostajnego toku myślenia,ale oszczędzę im upokorzenia bo w pewnym sensie czuję się lepsza i mam świadomość otwartości swojego umysłu. Wiem, że od chemii nie ucieknę, ale zamierzam ją ograniczyć do minimum...Dosyć słodzenia! Czas na konkrety.

1. Czytaj etykiety. Ja wiem, że czujesz się dziwnie oglądając każdy produkt przez 5 minut, ale uwierz wyjdzie Ci to na dobre. Zobacz jaką litanię mają niektóre produkty.... Unikaj konserwantów, mleka w proszku (najlepiej wszystkiego co ma w składzie "coś" w proszku) i cukru. Tego ostatniego raczej nie unikniesz, na prawdę. Cukier jest nawet w ketchupie.. Jeśli słodzisz np. napoje to zainwestuj w cukier trzcinowy nierafinowany. Spójrz na mleko... Wszędzie pisze UHT. W sumie z mlekiem nie wiele to ma już chyba wspólnego. Szukaj mleka bez napisu UHT ( uwierz to dość trudne) a jedynie pasteryzowanego (chyba, że posiadasz to szczęście i masz możliwość kupna mleka prosto od krówci).

2. Unikaj produktów pszennych. Autorka książki twierdzi, że pszenica może Nam zaszkodzić więc jako człowiek łatwowierny zaufam jej stwierdzeniu. Nie kupujcie wyrobów piekarniczych w hipermarketach a w małych piekarniach. Najlepiej zapytajcie sprzedawcę  o skład chleba. Tak, macie takie prawo :)

3. Wracając do punktu 1 mimo,iż to pewnie wiecie zrezygnujcie z zupek w proszku, szybkich dań czy pomysłów na.... To jest dopiero zło!

4. Unikanie zakupów w supermarketach to ciężki orzech do zgryzienia zwłaszcza w wielkim mieście. Ale mogę się założyć o stówę, że jeśli pobawisz się w Sherloka znajdziesz mały osiedlowy warzywniak. Nie kupuj owoców i warzyw w dużym sklepie. Pomyśl co taki dajmy na to winogron musiał przejść żeby się do Ciebie dostać. I jeszcze jedno. Zapoznaj się z kalendarzem warzyw i owoców.  Jak myślisz czy truskawki w marcu to na pewno dobry i zdrowy pomysł na przekąskę?

5. Bądź podejrzliwy! Jeśli z odległości kilometra Twoją uwagę przykuwa napis typu : " nie zawiera konserwantów", "0 % tłuszczu" itp, itd to wiedz, że coś się dzieje. W takich przypadkach bądź czujny jak nigdy. Za każdym takim brakiem może czaić się coś gorszego co tylko czeka na Twoje zdrowie.

Wieczorną porą dobrze się myśli więc dopisuję jeszcze dwa ważne punkty.

6. Unikaj fluoru! Dlaczego? Króliczek Ci powie.

7.  Śpij. Sen jest dobry. Ty to wiesz a i tak wszystko jest ważniejsze. Choć raz odpuść sobie odcinek ulubionego serialu bądź maseczkę czy co tam masz w planach i prześpij chociaż te 8 godzin. To na prawdę nie takie trudne.
>>KLIK<<<<KLIK>>>>>
W dobie współczesnej technologii i pogoni za pieniądzem czy te z czasem mogło by powstać opasłe tomiszcze o tym co Nam szkodzi. Prawda jest taka, że nigdy już przed tym nie uciekniesz. Ograniczaj więc jak tylko możesz.


UHT (ang. Ultra-high temperature processing) – sterylizacja produktów żywnościowych, polegająca na błyskawicznym, 1-2-sekundowym podgrzaniu do temperatury ponad 100 °C (135-150 °C dla mleka) i równie błyskawicznym ochłodzeniu do temperatury pokojowej. Cały proces trwa 4-5 sekund. Taka sterylizacja zabija florę bakteryjną nie zmieniając walorów smakowych produktu.
Przy sterylizacji w ponad 130 stopniach niszczone jest jednak wiele wartościowych składników mleka m.in: bakterie mlekowe.
Proces stosowany był początkowo w mleczarstwie, obecnie stosuje się go w pełnej gamie produktów pakowanych aseptycznie systemem Tetra Pak.
Odmianą UHT jest sterylizacja błyskawiczna mleka, która polega na ogrzaniu mleka do temperatury 130-160 °C, w ciągu 1 sekundy, wprowadzoną bezpośrednio do mleka przegrzaną parą wodną, a następnie szybkim schłodzeniu.
-Wikipedia 

A może indeks glikemiczny?

Kolejny post z serii zdrowie :) Słyszeliście kiedyś o indeksie glikemicznym? Ja dopiero niedawno dowiedziałam się o nim od szefowej. 
Indeks Glikemiczny (IG) szereguje produkty spożywcze według tego, jak szybko po ich spożyciu rośnie we krwi stężenie cukru - glukozy. Indeks ten zwany jest również wskaźnikiem glikemicznym.

Taki indeks to ważna sprawa dla osób z cukrzycą. Niemniej jednak zdrowe osoby też powinny wiedzieć, że coś takiego istnieje i jest to bardzo przydatna wiedza. Niektórzy stosują diety oparte właśnie o taki indeks.  Jego zaletą jest to, że spożywając produkty o niskim IG kontrolujemy nasz poziom cukru w organizmie i dzięki temu nie będziemy mieć napadów głodu (które pewnie większość z nas dobrze zna :)). Oczywiście stworzenie diety idealnej graniczy z cudem i na przykład osoby które liczą kalorie mogą nie polubić przygotowywania posiłków na podstawie indeksu. Dlaczego? Cóż produkty, które mają sporo kalorii mogą mieć małe IG. Najmądrzejsza z najmądrzejszych na internetach Wikipedia podaje taki o to wzór na IG:

indeks\ glikemiczny={\frac  {stezenie\ glukozy\ we\ krwi\ po\ spozyciu\ produktu\ zawierajacego\ 50\ g\ weglowodanow}{stezenie\ glukozy\ we\ krwi\ po\ spozyciu\ 50\ g\ glukozy}}*100


Wydaje mi się, że dużo korzystniejsze dla nas jest spożywanie produktów z niskim IG a większą ilością kalorii, ponieważ mimo tych kalorii będziemy w stanie schudnąć - po primo nie będziemy głodni i nie będzie podjadania, po secundo nie będziemy mieć skoków inuliny, które prowadzą do anabolizmu czyli tycia. Im bardziej produkt jest przetworzony tym wyższy jego indeks. Macie tu tabelę z niektórymi produktami i ich IG ( w internecie jest pełno takich tabelek i rozpisek więc zachęcam do sprawdzenia):

Indeks Glikemiczny - zakresy wartościNiski Indeks Glikemiczny = 55 lub mniej
Średni Indeks Glikemiczny = 56-69
Wysoki Indeks Glikemiczny = 70 lub więcej
ProduktIndeks Glikemiczny
Ananas59
Arbuz75
Banan59
Banany dojrzałe72
Baton Mars65
Baton Twix44
Biszkopt46
Brzoskwinie29
Brzoskwinie z puszki w syropie52
Budyń43
Buraki65
Cebula15
Chipsy90
Chleb - Pieczywo francuskie95
Chleb biały95
Chleb pełnoziarnisty żytni58
Chleb pszenny85
Chleb pumpernikiel40
Chleb żytni na zakwasie55
Chrupki kukurydziane63
Chrupki pszenne70
Ciasto francuskie59
Coca Cola63
Cukier rafinowany68
Czekolada biała44
Czekolada gorzka22
Czekolada mleczna49
Czereśnie22
Czosnek15
Daktyle suszone103
Dynia75
Fanta68
Fasola biała40
Fasola biała, ugotowana33
Fasola czarna30
Fasola płaskostrąkowa46
Fasola szparagowa71
Figi suszone35
Fruktoza20
Frytki95
Glukoza100
Grejpfrut25
Groch gotowany22
Groszek zielony45
Groszek zielony z puszki61
Gruszki42
Herbatniki57
Jabłka38
Jabłka suszone29
Jogurt owocowy36
Jogurt 0% tłuszczu27
Jogurt czysty bez cukru15
Jogurt naturalny36
Kasza gryczana ugotowana54
Kasza jaglana, ugotowana71
Kasza manna58
Kiełki fasoli Mung25
Kiwi52
Kleik ryżowy90
Knedle ziemniaczane52
Kukurydza słodka53
Kukurydza z puszki55
Kus kus gotowany65
Laktoza46
Lody z pełnego mleka61
Maltoza110
Makaron65
Mango55
Marchewka długo gotowana85
Marchewka świeża30
Mąka kukurydziana70
Melon65
Miód87
Mleko odtłuszczone32
Mleko pełne 3% tłuszczu27
Mleko słodzone, zagęszczone61
Mleko zsiadłe32
Morele suszone30
Morele świeże15
Nutella33
Orzechy22
Orzeszki ziemne, solone, prażone14
Otręby owsiane55
Płatki kukurydziane84
Płatki owsiane błyskawiczne85
Płatki ryżowe80
Pomarańcza44
Pomidory15
Popcorn72
Proso70
Rodzynki64
Ryba38
Ryż Basmati gotowany60
Ryż biały gotowany70
Ryż brązowy (naturalny) gotowany55
Ryż długoziarnisty gotowany56
Rzepa72
Soczewica z puszki44
Soczewica zielona gotowana30
Soja14
Soja z puszki18
Sok ananasowy46
Sok grejfrutowy48
Sok jabłkowy40
Sok pomarańczowy52
Sok pomidorowy bez cukru38
Sok z marchwi świeży43
Śliwki30
Truskawki40
Winogrona46
Wiśnie25
Ziarna całe pszenicy41
Ziarna całe żyta34
Ziarno jęczmienia25
Ziarno kukurydzy69
Ziemniaki gotowane95
Ziemniaki młode57
Ziemniaki pieczone85
Ziemniaki puree90



Ciekawostki:Indeks glikemiczny produktów żywnościowych spożywanych w ich naturalnej postaci jest znacznie niższy niż gotowanych lub przetworzonych w inny sposób. Pełnoziarniste płatki zbożowe i pieczywo z pełnej mąki zawierają dużo błonnika, witamin i pierwiastków śladowych, które mają zdolność obniżania wysokiego poziomu glukozy we krwi. Aby indeks glikemiczny spożywanych produktów nie był duży musimy wziąć pod uwagę następujące aspekty:
-błonnik opóźnia przemianę węglowodanów poprzez częściowe blokowanie dostępu glukozy do krwi. Może również podwyższyć czułość receptorów podatnych na insulinę w mięśniu, tak że glukoza łatwiej przedostaje się do komórki. Jeśli receptory są mało czułe, wtedy trzustka zwiększa wydzielanie insuliny by zrównoważyć dopływ glukozy do komórek mięśni,
-formę produktu - czy jest zmielony lub w inny sposób przetworzony czy występują w nim pełne ziarna lub włókna,
-stopień przygotowania lub ugotowania - co pozwala na zbadanie zawartości skrobi,
obecność fruktozy i laktozy (obie mają niski indeks glikemiczny),
-czas spożywania pokarmu, czas jedzenia ma wpływ na wydzielanie glukozy do krwi - im szybciej jesz, tym jest ono szybsze,
-produkty bogate w tłuszcze, o niskim indeksie glikemicznym mogą być błędnie zakwalifikowane, bo tłuszcze i białko spowalniają opróżnianie żołądka, a tym samym i szybkość trawienia w jelicie cienkim. A zatem ich indeks glikemiczny może być relatywnie niższy niż produktów zawierających mniej tłuszczów.

źródło. 


Jeśli zainteresował Was indeks to mogę podesłać Wam tabelkę zrobioną przeze mnie.  Wszystko mieści się na jednej stronie i jest gotowe do druku :) Wystarczy napisać do mnie przez formularz, który znajduję się po lewej stronie bloga.
 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Dziękuje, że mnie odwiedzasz. Piątka za komentarz! Jeśli masz jakieś uwagi pisz :) Cały czas się uczę i rozwijam :) To właśnie Wy jesteście moją motywacją :)
PS. Komentarze z linkami blogów bądź typu obserwujemy? będę pomijać :) Jeśli nie czytasz posta a jedynie oglądasz zdjęcia to komentarz sobie daruj :)

Gadułki

Get this commentators widget

Popularne posty