Łagodzący krem pod oczy Sylveco.

Nadeszła ta chwila, gdy i ja mogę napisać parę słów o tym kremie. Stosuję go już ponad miesiąc, więc zdążyłam wyrobić sobie o nim całkiem przyzwoite zdanie :)  Ale, zacznijmy od początku. Krem znalazł się u mnie z dwóch powodów. Po pierwsze chciałam wspomóc zwierzaki ( baner akcji charytatywnej znajdziecie po lewej stronie bloga na górze), po drugie produkty Sylveco od dawna mnie kusiły.

Krem znajduje się w kartonowym pudełeczku na którym mamy wszystkie informacje - od opisu składników, sposób użycia po pełen skład. Dodatkowo kartonik był zabezpieczony, więc miałam gwarancję, że nikt nieupoważniony z kosmetyku nie korzystał  :)




 Opis producenta i sposób użycia:


 Skład:


A o to co skrywa kartonik. Krem znajduje się w niewielkiej plastikowej buteleczce z pompką. Jak dla mnie to bardzo wygodne i higieniczne rozwiązanie. Na buteleczce mamy powielenie informacji z kartonika i równie prostą szatę graficzną. Jedyny minus to bark kontroli zużycia.


Do kremu dołączona była jeszcze ulotka z dokładnym opisem większość składników. Jak dla mnie bomba :) No i czas na działanie. Będę ochać i achać :) Po pierwsze mamy ładniuśki skład. Mam delikatną skórę pod oczami, wory, śnice, cienie - sama nie wiem. Ogólnie estetycznie to to nie wygląda. Udało mi się używać kremu zgodnie z zaleceniem dwa razy dziennie przy czym na noc zakładam grubszą warstwę. I co? I kocham ten krem :) Nie sądziłam, że uda mi się kiedyś choć trochę zredukować cienie, a jednak. Ten krem poradził sobie wyśmienicie. Oczywiście dalej są, ale na tyle ich widoczność się zmniejszyła, że byłam w stanie zobaczyć różnicę :) Lekka, biała konsystencja kremu nie sprawia żadnych kłopotów. Szybko się wchłania i pozostawia skórę lekko nawilżoną. Gdy nakładam więcej zostaje lekka powłoczka, ale nie jest ani tłusta ani uciążliwa. Mimo, iż nie widzę zużycia wagowo mam wrażenie, że kremu praktycznie nie ubyło :) Jak dla mnie jest to świetny krem, który idealnie spełnia rolę kremu pod oczy. Znajdziemy go na stronie producenta, a także w mydlarniach czy sklepach zielarskich. Cena to ok  26-27 zł. Daję mu 5+  i kiedy się skończy będę mieć wielki dylemat. Kupić następne opakowanie czy przetestować coś nowego?


Ok, znowu spam, ale przygotujcie się na to przez najbliższe dwa tygodnie :D Gorąco i bardzo ładnie proszę o zagłosowanie na mnie w konkursie Bakomy. Głosować możecie pod tym linkiem :
KLIK KLIK KLIK

Głosować możecie codziennie, jeśli chcecie powiedzcie znajomym :) Będzie mi niezmiernie miło :)

13 komentarzy:

  1. Dużo dobrego czytam o kosmetykach z tej firmy, sama jednak jeszcze nic nie miałam. Czas to zmienić, zaciekawiłaś mnie tym kremem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ten krem jest moim pierwszym kosmetykiem z tej firmy i teraz też chce poznać inne :)

      Usuń
  2. Dużo dobrego czytam o kosmetykach z tej firmy, sama jednak jeszcze nic nie miałam. Czas to zmienić, zaciekawiłaś mnie tym kremem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawe jakby się u mnie sprawdził.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie dowiesz się póki nie spróbujesz :)

      Usuń

  4. Nie miałam nic z Sylveco i chętnie bym sprawdziła jakby spisał się u mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mogę tylko gdybać, że bardzo dobrze :D

      Usuń
  5. Ja jestem za leniwa na takie kremy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja jestem za leniwa na zrobienie sobie własnoręcznego kremu :D ale gotowiec to żadne wyzwanie :D

      Usuń
  6. Bardzo polubiłam ten kremik. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. miałam chyba ten sam krem i sprawdził się rewelacyjnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aż zachęca do sprawdzenia innych kosmetyków Sylveco :D

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Dziękuje, że mnie odwiedzasz. Piątka za komentarz! Jeśli masz jakieś uwagi pisz :) Cały czas się uczę i rozwijam :) To właśnie Wy jesteście moją motywacją :)
PS. Komentarze z linkami blogów bądź typu obserwujemy? będę pomijać :) Jeśli nie czytasz posta a jedynie oglądasz zdjęcia to komentarz sobie daruj :)

Gadułki

Get this commentators widget

Popularne posty